En savoir plus sur le livre
Kiedy Anglik podróżuje, często dzieje się to, czego nikt się nie spodziewa, nawet w szaro-makabrycznej Polsce wczesnych lat osiemdziesiątych: człowiek teatru przyjeżdża do Wrocławia, aby wystawić Dzika kaczkę Ibsena, a jako pierwsze znajduje się w zimnej Odrze. Kto go tam wrzucił? Tego nie wie. Wkrótce jednak poznaje tych, którzy się nim zajęli: ekscentrycznych młodych ludzi, którzy wiedzą, że wszystko w tym niemożliwym świecie nic nie znaczy, jeśli nie ma teatru. Dwóch szczególnie go fascynuje: Carlos, który w podziemiu robi radio, oraz piękna Lidka. Przyjaźń trojga trwa ponad granicami, a wspólna tęsknota za znienawidzone miastem nad Odrą łączy ich, gdy spotykają się ponownie w Nowym Jorku. Nic dziwnego, że wracają do Wrocławia, gdy tylko kończy się noc realnego socjalizmu...
Achat du livre
Niskie łąki, Piotr Siemion
- Langue
- Année de publication
- 2000
- product-detail.submit-box.info.binding
- (rigide),
- État du livre
- Abîmé
- Prix
- 4,94 €
Modes de paiement
Personne n'a encore évalué .
- Titre
- Niskie łąki
- Langue
- Polonais
- Auteurs
- Piotr Siemion
- Éditeur
- Wydawnictwo W.A.B.
- Publié
- 2000
- Format
- rigide
- Pages
- 320
- ISBN10
- 8388221132
- ISBN13
- 9788388221132
- Séries
- Mots clés
- Fiction, Romans historiques, Théâtre, Amitié, Problèmes sociaux, Roman social
- Description
- Kiedy Anglik podróżuje, często dzieje się to, czego nikt się nie spodziewa, nawet w szaro-makabrycznej Polsce wczesnych lat osiemdziesiątych: człowiek teatru przyjeżdża do Wrocławia, aby wystawić Dzika kaczkę Ibsena, a jako pierwsze znajduje się w zimnej Odrze. Kto go tam wrzucił? Tego nie wie. Wkrótce jednak poznaje tych, którzy się nim zajęli: ekscentrycznych młodych ludzi, którzy wiedzą, że wszystko w tym niemożliwym świecie nic nie znaczy, jeśli nie ma teatru. Dwóch szczególnie go fascynuje: Carlos, który w podziemiu robi radio, oraz piękna Lidka. Przyjaźń trojga trwa ponad granicami, a wspólna tęsknota za znienawidzone miastem nad Odrą łączy ich, gdy spotykają się ponownie w Nowym Jorku. Nic dziwnego, że wracają do Wrocławia, gdy tylko kończy się noc realnego socjalizmu...



