Zuzanna Fruba pozwala nam przeczytać rodzinną korespondencję z czasu po ucieczce ojca z Polski w czerwcu 1982. Miała niespełna trzy lata, kiedy wyjechał. Nigdy więcej się nie zobaczyli. Pięć lat po wyjeździe ojciec zginął w Nowym Jorku w wypadku samochodowym. Listy pisane przez najbliższych pokazują czas stanu wojennego z domowej perspektywy, codzienne uciążliwości i tamte tragiczne dylematy. Widać, jak polityka niszczy szczęśliwą rodzinę. Autorka sprawdza też prawdziwość plotki, że ojciec był amerykańskim agentem. Rozmawia z ludźmi, którzy go znali, przytacza donosy przechowane w IPN. Niezwykłe świadectwo, przejmujący głos tamtego, dziś tak chętnie mitologizowanego czasu. O autorce Zuzanna Fruba, rocznik 1979, architektka wnętrz, studiowała na ASP w Warszawie i w Design Academy w Eindhoven. Współautorka (z Hanną Faryną- Paszkiewicz) Warszawskich gorsecików zanikających (Nisza 2013 i 2023), dużej monografii tyciego kafelka. Autorka Dziwnego domu nad Wisłą (Bęc Zmiana 2015), książki dla dzieci o awangardowej willi, autorka i ilustratorka rymowanego thrillerka Gdzie jest lodziarz? (Nisza 2018). Warszawianka mieszkająca w Berlinie. Mama Brunia, Marianny i Helenki.
Fruba Zuzanna Ordre des livres


- 2023
- 2013
Warszawskie gorseciki zanikające
- 335pages
- 12 heures de lecture
Gorseciki – małe ceramiczne kafelki, wcięte i zarazem wypukłe, przypominające talię ujętą gorsetem, niezwykle modne w połowie lat 30. XX wieku, nadawały holom, klatkom schodowym, tarasom, łazienkom i kuchniom niepowtarzalny charakter. Dziś znikają zastępowane banalnym gresem. Hanna Faryna-Paszkiewicz, historyczka sztuki, i jej córka Zuzanna Fruba, architektka wnętrz, postanowiły uwiecznić te, które przetrwały wojnę i zakusy „modernizatorów”. Przez kilka lat tropiły i fotografowały gorsecikowe posadzki w warszawskich domach, te zadbane i te z ubytkami, nierzadko jeszcze wojennymi, a także te nieporadnie połatane. Ślęcząc w archiwach, autorki odtworzyły bujną historię produkcji gorsecików w słynnej opoczyńskiej firmie Dziewulski i Lange. Dotarły do przedwojennych katalogów zawierających propozycje wzorów. Na 336 stronach tego albumu stworzyły niezwykłą galerię – świadectwo fantazji „terrakociarzy” i własnej miłości do szlachetnego detalu.